Wyprzedaż japońskiego jena wyhamowała pod koniec listopada tuż poniżej 158 jenów, a w grudniu wykres USD/JPY ponownie zawrócił z tego oporu, ale stronie podażowej nie udało się wykorzystać tych chwilowych sukcesów do wygenerowania mocniejszych spadków. I to pomimo tego, że w tle cały czas pojawiały się głosy sugerujące możliwość przyszłej interwencji w celu umocnienia jena.

Na rynku walutowym, podobnie jak w piłce nożnej, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Z taką tez sytuacją mamy do czynienia na wykresie dziennym USD/JPY. Grudniowe, bardzo ograniczone cofnięcie notowań z okolic 158 jenów, zostało odebrane jako słabość strony podażowej. To zachęciło otwierania długich pozycji. W efekcie w ostatni piątek kurs USD/JPY przełamał strefę oporu 157,78-157,89 jenów tworzoną przez listopadowo-grudniowe maksima, a dziś przetestował poziom 159,05 jenów, naruszając tym samym szczyt ze stycznia 2025 roku na poziomie 158,88. Na gruncie analizy technicznej droga do dalszych wzrostów jest więc otwarta. Kolejny cel to poziom 160 jenów. Jako, że rynek może tam się obawiać interwencji w celu umocnienia jena, więc pierwsze podejście pod tę barierę niekoniecznie musi zakończyć się jej przebiciem. Jeżeli jednak takiej interwencji nie będzie to realne są wzrosty w kierunku 162 jenów, czyli szczytu z lipca 2024 roku.

Sytuacja na wykresie dziennym USD/JPY nieco się pogorszy w momencie trwałego powrotu notowań jena poniżej poziomu 157,78 jenów. Jednak nie na tyle, żeby wykluczało to dalsze wzrosty. Te staną się mniej prawdopodobne dopiero z chwilą, gdy kurs spadnie poniżej strefy wsparcia 155,77-156,80 jenów, jaką wyznacza 4-miesięczna linia hossy i 50-dniowa średnia.